Gdyby tylko tak mi się chciało, jak mi się nie chce!

 

Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się pomyśleć: „tak bardzo mi się nie chce tego robić?”.  Przyszło Ci kiedyś ma myśl, że to nie jest wcale tak, że Ci się nie chce, tylko po prostu w danej chwili bardziej chce Ci się robić coś zupełnie innego? Nie ważne czy to jest akurat leżenie i odpoczywanie, granie na konsoli, sprzątanie czy pogaduchy przez telefon. To nie jest przypadek, że w pokoju największy porządek jest tuż przed egzaminami. Zawsze jest po prostu coś, co wolisz zrobić zamiast tego, czego „Ci się nie chce”.

Skąd się biorą chęci do działania?

To, co jest moim zdaniem podstawą do jakkolwiek ukierunkowanej pracy, to Twoje pobudki. Nie ważne czy nazwiesz je powodami / przyczynami / motywacją / czy jeszcze jakoś inaczej. Niczego tak chętnie nie będziesz robić, jak tego co sam(a) chcesz. Za oceanem nazywają to Twoim „WHY” – musi być Twoje, szczere i prawdziwe.

Do tego dochodzi CEL. W mądrych książkach znajdziesz różne parafrazy zdania „zaczynaj z wizją końca”. To właśnie wytrwałemu dążeniu do celów zawdzięczamy to, jak wygląda nasza cywilizacja. Np. taki Edison postawił sobie za cel stworzenie wytrzymałej żarówki i dzięki temu dziś nie siedzimy przy lampach naftowych albo taki Raymond S. Tomlinson  za cel przyjął sobie łatwe wysłanie listów i dzięki temu teraz komunikujemy się głównie za pomocą e-maili, a nie biegamy co chwila na pocztę z kartką papieru. Poza tym zauważ, że niemal każda religia opiera się na tym, że na końcu „jedynie słusznej” drogi czeka Cię nagroda. To właśnie ona powoduje, że mamy chęć do działania. Akurat wg. mnie najlepszą nagrodą jest przysłowiowa „marchewka”, ale może nią być równie dobrze samo „uniknięcie kija”. Często „uniknięcie kija” i „marchewka” to jedna i ta sama rzecz, bo np. stając się zamożnym, unikasz biedy itp.


Uwaga! To jest cz. 2 poprzedniego art. o produktywności. Część pierwszą znajdziesz tutaj:

PRODUKTYWNOŚĆ # 1 – Wielozadaniowość (MULTITASKING) – mit, kit, a może git?
PRODUKTYWNOŚĆ # 2 – Dlaczego Ci się nie chce?
PRODUKTYWNOŚĆ # 3 – Nie mam czasu – Wszyscy kłamią
PRODUKTYWNOŚĆ # 4 – Narzędzia, które ułatwiają produktywne działanie
PRODUKTYWNOŚĆ # 5 – Co może pójść nie tak i jak wrócić na dobry tor? 


No to GO!

Sekret produktywności tak naprawdę sprowadza się do dobrego i przemyślanego planu. Musi on być na tyle sprytny, żeby wszystkie nieprzewidziane sprawy, które wyskakują nagle, można było spokojnie zrealizować, nie niwecząc przy tym całego planu.

Po pierwsze plan, żeby miał sens powinien do czegoś prowadzić – ważny jest zatem cel. Po drugie trzeba go jakoś realizować – istotny jest więc także sposób, w jaki przejdziesz drogę do tego celu. Jeśli dodatkowo wiesz, dlaczego chcesz to osiągnąć i ta chęć wynika z Twoich szczerych pragnień i intencji, to już masz niemal wszystko co potrzeba.

Trojca swietna

Brzmi prosto, ale w praktyce nie jest to łatwe i najczęściej sami sobie jesteśmy winni.

Dawno, dawno temu, kiedy w mojej garderobie królowały tetrowe pieluchy, S. Covey napisał bestseller, który wiele osób traktuje jak biblię rozwoju. Faktycznie jest to bardzo solidna pozycja i z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu. Stefan podzielił w niej czymś, co przypisuje się panu Eisenhowerowi, który zanim został prezydentem w USA, a więc podobno najpotężniejszym człowiekiem na Ziemi, to był generałem w USArmy podczas II Wojny Światowej. Można, więc założyć, że coś o życiu i skutecznym działaniu wiedział. Eisenhower zwykł mawiać tak:

„I have two kinds of problems, the urgent and the important. The urgent are not important, and the important are never urgent.” (pol. Mam 2 rodzaje problemów, pilne i ważne. Pilne nie są ważne, a ważne nie są nigdy pilne.)

Ta książka, o której wspomniałem nosi tytuł „The 7 Habits of Highly Effective People”. Chodzą pogłoski, że gdyby autor żył 4 lata dłużej i poczekał z wydaniem tej książki do dzisiaj, to pewnie użyłby w tytule „Intensive People =]” (polski tytuł: „7 nawyków skutecznego działania”).

Covey rozpisał to, co powiedział Eisenhower w postaci matrycy, która wygląda tak:

Eisenhower [text]

W skrócie można powiedzieć, że chodzi o to, by działać w II ćwiartce. Jak to zrobić? Eisenhower by pewnie powiedział tak:

Krok 1. Robimy czystki na południu i pozbywamy się wszystkiego, co żyje w III i IV sektorze. 

Kiedy plany i cele wynikają z marzeń (własnych, a nie cudzych) i są odpowiednio ambitne, to ich realizacja jest bardziej pociągająca niż np. kolejny głupi filmik na youtube. W ten sposób łatwo się pozbyć niepotrzebnych aktywności. Lepsze skutki daje skupienie się na przyczynach niż leczenie objawów. Dlatego zamiast ograniczać owoce naszych złych nawyków lepiej się zająć korzeniami.

Krok 2. Pozyskane zasoby z sektorów III-IV (czas, ludzie i pieniądze) kierujemy na północny wschód na tereny oznaczone II.

Nie na I. tylko na II.! Tam rozbijamy obóz i z całych sił bronimy frontu. A jak wiadomo z historii front pn.-wsch. nie jest łatwy, tym bardziej, że niestety zasoby lubią uciekać na zachód =] a my chcemy tu osiąść na stałe.

Eisenhower [icons] - nie chce

Dlatego właśnie zachęcam Cię byś przeznaczył(a) dużo czasu i energii, by zapobiegać potencjalnym problemom. To można osiągnąć poprzez:

prewencję – czyli przewidywanie i działanie zanim pojawi się awaria/kryzys, a to obejmuje:

– serwisowanie – czyli dbanie o to, by to co posiadasz było sprawne, skuteczne i długo Ci służyło (dlatego dbamy np. o regenerację zasobów i o relacje),
– planowanie – „dzisiaj trzeba bardzo szybko biec, by nie stać w miejscu” – takie mamy czasy, świat się rozwija w niesamowitym tempie – my też powinniśmy – dlatego ważne jest, by wiedzieć gdzie zmierzamy, jak to robimy i sprawdzać, czy efekty/zmiana/nasze postępy są zadowalające.

Czasem jednak coś pójdzie nie tak.

Oczywiście, mimo tych wszystkich działań, zdarzać się będą nagłe i nieprzewidziane awarie, ale te kryzysy będą się pojawiały coraz rzadziej. Na początku być może, będziesz musiał(a) poświęcić coś z ćwiartki I. W większości przypadków warto jednak dać ten jeden krok w tył, by dzięki temu nabrać rozpędu. Chodzi o to, by przygotować procesy i procedury, które pozwolą skalować Twoje działania. Pisałem o tym dokładnie tutaj.

Tak się składa niestety, że najczęściej to właśnie Ty jesteś swoim wąskim gardłem, ale nie martw się – łatwo je udrożnić choćby poprzez oddelegowanie/zlecenie lub zautomatyzowanie części zadań (np. ustawiając automatyczne przelewy, czy cykliczne powiadomienia w kalendarzu – to są najprostsze przykłady, a jest ich cała masa). Tym, którzy chcą konkretny biznesowy przykład i ciekawą historię, polecam manifest jaki popełnił Piotr Michalak… o tutaj! Pozbycie się części obowiązków sprawi, że zaczniesz gromadzić wokół siebie ludzi i dzięki temu osiągniesz więcej.

GRĘ W ŻYCIE wygrywa się grając zespołowo.

Jeśli masz wątpliwości posłuchaj wywiadów czołowych sportowców. Nawet jeśli to sport indywidualny. Posłuchaj, jak najwięksi zwycięzcy dziękują całemu zespołowi, który stoi za ich sukcesem. Adama Małysza u szczytu kariery wspierali ludzie odpowiedzialni za jego nastawienie mentalne, stan zdrowia, kondycję/motorykę/siłę, regenerację i wielu wielu innych – nawet specjaliści od aerodynamiki!

Nawet politycy dziękują całemu sztabowi za osiągnięty wynik – choć polityków to raczej polecam w ogóle nie słuchać. Dla zasady. Założenie, że „wszyscy kłamią” w tej grupie społecznej można uznać za aksjomat i statystyka pewnie będzie po naszej stronie.

Mi osobiście już się udało na stałe zamieszkać w II sektorze. Zbudowałem nawet solidne okopy. Mam nadzieję, że i Ty tam dotrzesz, bo jest naprawdę wygodnie i przytulnie =] W następnej części, przeczytasz jak się tam zabunkrowałem oraz jak staram się zagospodarować ten obszar. Napiszę też m.in. dlaczego ten mój II sektor przypomina bardziej targowisko niż bastion.

Tymczasem jedziemy na krótki urlop. Mam nadzieję, że pod naszą nieobecność wszystko co zaplanowaliśmy się zrobi samo i nie będzie przykrych niespodzianek oraz ktoś tu na nas będzie jeszcze czekał =]

Zdjęcie główne pochodzi z FreeImages.com/Stefan Cujma