Mi to się zawsze wydawało, że nazwa kolejnej „stacji” po Gimnazjum pochodzi od tego, że wszyscy wtajemniczeni często chodzą tam na „haju”. Z resztą co się dziwić, kiedy w tym wieku w żyłach krążą prawie same endorfiny, dopaminy i pewnie jeszcze jakieś inne miny. A jak ich stężenie na chwilę spadnie, to sami lejemy w siebie jakieś inne witamin…ole.

Na szczęście człowiek uczy się nawet w  tak ekstremalnych warunkach!

Chemię poznajemy eksperymentalnie, Anatomię namacalnie. Historia jest tym ciekawsza, im młodsza, a Języki są mniej obce, kiedy trzeba dogadać się z „wakacyjną przygodą”. Geografia raz po raz przypomina, że jak się z Chemią przesadzi, to świat staje się ciekawszy, dystans maleje, a horyzont jest zwyczajnie bliższy. A jak już go prawie osiągamy, to przychodzi lekcja Fizyki o grawitacji, a zaraz po niej lekcja z Gleboznawstwa i Biologii. Matematykę szlifujemy zaglądając do portfela – dochodzi do nas, że faktycznie odejmowanie niestety działa, a mnożenie wcale nie jest takie łatwe. Na szczęście jest też Religia – wszyscy wierzą, że mimo wszystko jakoś to będzie…

Młodość jednak ma swoje prawa =]

Trzeba przecież sprawdzić, jak to jest. No bo już prawie dorośli, choć jeszcze z móżdżkiem jak „za starych dobrych czasów”. Już zaraz będzie można legalnie jeździć samochodem. Będzie wypadało wyjść na godzinę i wrócić po dwóch… dniach. Będzie można wreszcie kupować samemu alkohol, a nie tylko w wybranych punktach lub za pośrednictwem kolegi, któremu wcześniej bozia dała brodę. Za chwilę na prośbę „a dowód to Ty masz?”, będzie można powiedzieć „owszem – ależ proszę”. Już nawet charakter pisma koleżanki z klasy będzie na tyle wyrobiony, że przypominać będzie ten, którym faktycznie mama pisze zwolnienia i będzie można składać prawie legalnie pierwsze UŻ-etki (urlop na żądanie)

Pierwsze tygodnie w nowej szkole

Pamiętam to jak dziś. Czyli jak przez mgłę. Przychodzi taki jarząbek do Ogólniaka, gdzie nikogo nie zna i wszystkie twarze są mu obce. Jedni sobie rozmawiają, ktoś tam kogoś zna. Każdy pewnie z tego samego miasta. Jedni chodzili ze sobą do poprzedniej szkoły, inni znają się z ulicy, a ja ni w ząb nikogo nie kojarzę.

Trudno. I tak trzeba będzie się jakoś odnaleźć w nowym świecie. Szkoła niby jakaś prestiżowa – same ochy i achy o sobie pisali, a mimo to nikt ze znajomych tam nie poszedł. W rankingach nawet całkiem dobrze stoi, więc myślę sobie „pewnie ci ludzie wokół mnie to same orły…”. Wróć! Co ja będę owijał w eufemizmy – myślałem, że same kujony stoją dookoła. „Ale co się będę uprzedzał” – pomyślałem. Może Ci „nowi, inni” są podobni do starych znajomych? Przecież przesiało nas tylko to samo sito testu gimnazjalnego.

Jeśli chodzi o zajęcia, to mało je pamiętam. Chociaż pierwsze lekcje z jęz. polskiego wspominam do dziś. Nauczycielka już na 1. zajęciach zadała nam pracę domową. Nie miałem za bardzo w zwyczaju odrabiać lekcji, ale że mój dojazd do domu to było ponad pół godziny jazdy autobusem, to z nudów coś nawet napisałem. Dumny z siebie jak nigdy, że taki ułożony i przygotowany będę. Czcionkę na pewno miałem z polotem, bo Jelcz na polskich drogach trzęsie lepiej niż Panterra.

Lexy Panterra

Dzięki jednemu wypracowaniu szybko poznałem też kilka osób, bo jak się w szkole okazało, niektórzy mówili ludzkim głosem. „Dasz spisać?” – usłyszałem i już wiedziałem, że to będzie swój chłop, a jak się dobrze posieje, to kiedyś pewnie karma wróci. Tym bardziej, że chwilę później miał okazję się pochwalić moim dziełem, bo już na początku lekcji został wywołany do uroczystego odczytania swojego (tzn. mojego) elaboratu. Nasza zażyłość się tym bardziej pogłębiła, że w nagrodę za moje autobusowe twórczości otrzymał aż 1+, a chwilę później pani wezwała do odpowiedzi mnie i po krótkiej wymianie zdań też uraczyła mnie pałą.

Polski był kilka razy w tygodniu, więc jako, że mieliśmy już oceny, to czuliśmy się zwolnieni z obowiązku odrabiania lekcji przez jakiś czas. Szacowałem, że odpytanie po kolei pozostałych uczniów zajmie jakieś 10-12 lekcji. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że szacowanie to nie jest moja mocna strona.

Już na kolejnej lekcji „dostałem szansę” poprawy – żeby nie zaczynać z pałą na starcie. W ten sposób zaczęliśmy z 2 pałami na starcie każdy, a cała zabawa skończyła się dopiero na kolejnej lekcji, kiedy to dostaliśmy po trzeciej. Niby do trzech razy sztuka, ale w tej szkole to nie zadziałało. Jak żyć?

Nie ma co się dziwić, przecież to jest właśnie taki okres w życiu

Z perspektywy kilkunastu lat wygląda to w sumie jeszcze ciekawiej, bo całe 3-4 lata zlane są w jedno mgliste, upojne wspomnienie. W praktyce było trochę mniej kolorowo, bo skąd niby mogłem wiedzieć, że ta pani od chemii wcale nie będzie tak istotna w moim życiu. Skąd niby mogłem wiedzieć, że jak się dostanie na starcie 3 pały z rzędu, to za 10 lat będzie to śmieszna historia do opowiadania. No skąd? Wtedy nam wszyscy „dorośli” wciskali, że właśnie marnujemy sobie życie. LOL

Ileż to razy wychowawca nam mówił, że nic z nas nie będzie. Że jak się nie będziemy uczyć, czytać i odrabiać prac domowych; że jak będziemy się ubierać „jak klauny czy inne pajace” – to nic w życiu nie osiągniemy. „A matury to już na pewno nie zdacie.”

Ileż to razy słuchaliśmy, że od jakiejś tam oceny zależy nasza przyszłość. Ci ludzie sprawiali wtedy wrażenie, jakby sami byli przekonani, że mają monopol na wiedzę. Dziś będąc niekiedy w wieku niektórych z nich, tak się zastanawiam, co trzeba mieć w głowie, żeby być tak święcie przekonanym, że to co się tak wtłacza w te młode łebki, jest prawdą objawioną na temat życia.

W Ogólniaku, poza zabawą, nauczyłem się też kilku rzeczy, które mi się w życiu jednak przydały. Niestety niektóre wnioski wyciągnąłem trochę za późno, ale lepiej później niż wcale. Może dzięki temu chociaż Ty skorzystasz. O tym będzie następnym razem…


To jest #6 fragment historii, którą będę opisywał w serii MaKaO na drodze do… Poniżej znajduje się cała lista, którą będę aktualizował na bieżąco.

#0 MaKaO na drodze do… [wstęp]
#1 Trudne złego początki
#2 Mój pierwszy biznes zniszczyła MAFIA
#3 Co takiego rodzice wiedzą o Tobie, o czym dowiesz się dopiero za 10 lat?
#4 Dzieci wychodzą z Facebooka
#5 Jak wykorzystałem haki na mafię kolejową? 
#6 HIGH SCHOOL – jaka będzie szkoła kiedy dzieci wrócą po wakacjach? [To jest ten wpis]
#7 HIGH SCHOOL offroad – nie puszczaj dziecka do szkoły średniej, bo zejdzie na złą drogę
#8 HIGH SCHOOL offroad #2 – pierwszy raz w Internetach